Trenerzy obu drużyn postawili dziś na identyczne ustawienie: 3-4-3. Skład, który w ostatnim czasie spełniał w dużej mierze oczekiwania Dawida Szwargi, pozostał nienaruszony. Jedynie w szeregach gospodarzy zaszła jedna korekta. Niezwykle istotna w kontekście przebiegu spotkania. Za Simona Gustafsona wskoczył Stepjan Davidović. Ośmiu Polaków wybiegło więc dziś ponownie w wyjściowym zestawieniu Arki, tzn. Damian Węglarz - Dawid Gojny, Serafin Szota, Michał Marcjanik - Oskar Kubiak, Kamil Jakubczyk, Dawid Kocyła - Patryk Szysz.

Już na wstępie Vladislavs Gutkovskis oddał niespodziewany strzał w kierunku bramki Korony. Mocne uderzenie Łotysza odbił Xavier Dziekonski. Wkrótce kielczanie również stworzyli zagrożenie. Próbę Tamara Svetina powstrzymał finalnie Michał Marcjanik. Po tym jak z narożnika murawy dośrodkował Dawid Błanik, znacznie ponad bramką przymierzył Davidović. Chwilę z bólu zwijał się Alassane Sidibe. Iworyjczyk ucierpiał wówczas na terenie pola karnego przy bloku silnego kopnięcia Wiktora Długosza. O rzucie karnym dla miejscowych nie było mowy. W pewnym momencie Arka podeszła wysoko na połowę przeciwnika. Takowa postawa wzbudziła w lokalnych graczach lekkie zakłopotanie. Ci oddali piłkę Arkowcom, którzy otrzymali korner do rozegrania. Centrostrzał Sebastiana Kerka spotkał się z niepewnym piąstkowaniem Dziekonskiego. Między 22. a 24. minutą wydarzenia boiskowe wprawiły nas w konsternację. "Koroniarze" w ciągu 120 sekund wbili Damianowi Węglarzowi dwa gole. Najpierw wrzutkę wykonaną z rzutu wolnego domknął Marcel Pięczek. Nim żółto-niebiescy się otrzęśli, znów musieli wyciągać futbolówkę z własnej sieci. Tamtym razem wymierzonym strzałem z dystansu popisał się Davidović. Tak, właśnie ten, który zastąpił krytykowanego Gustafsona. Technicznie uderzona piłka po drodze dotknęła jeszcze prawego słupka. Damian Węglarz dał się wtedy zaskoczyć. Dawid Błanik, pomocnik Korony, asystował zarówno przy pierwszym trafieniu, jak i drugim. Jakiś czas później posłane z kornera zagranie Kerka uderzeniem zwieńczył Dawid Kocyła. 23-letni wahadłowy wyraźnie spudłował. O trafienie kontaktowe pokusił się również Kamil Jakubczyk, lecz jego zamiary, zlokalizowane na 20. metrze, zostały szybko odczytane przez rywali. Sama Korona była nieustannie głodna goli. Grad strzałów przyniósł jej wreszcie trzecią bramkę. Ta padła autorstwa Mariusza Stępińskiego, który z zimną krwią wykorzystał podyktowaną krótko wcześniej jedenastkę. Początek rywalizacji nie wskazywał na tak nieprzychylny rezultat na tablicy. Korona skorzystała z nieuwagi podopiecznych Dawida Szwargi i do szatni schodziła widocznie zadowolona.
Szkoleniowiec Arki zareagował na ten stan, wymieniając w przerwie kilka nazwisk. Na ławkę rezerwowych powędrowali Alassane Sidibe, Oskar Kubiak i Vladislavs Gutkovskis. Na placu gry zameldowali się Aurelien Nguiamba, Tornike Gaprindashvili oraz Nazarij Rusyn. Żółto-czerwoni dwoili się i troili, by po raz czwarty cieszyć się dziś ze zdobyczy bramkowej. Szczególną koncentracją wykazywał się Węglarz. I wtedy, i w końcówce. Nasi piłkarze zdołali wypracować sobie sytuację na miarę zanotowania bramki honorowej. Sędziowie niemal od razu dopatrzyli się pozycji spalonej Sebastiana Kerka. Gdyńska ofensywa w paru momentach przypomniała jeszcze o swej obecności. Tuż przed upływem godziny pojedynku do niebezpiecznej okazji doszedł Rusyn. Górą ze starcia wyszedł jednak Dziekonski. "Jedynka" Korony także przy strzale Gaprindashviliego stanęła na wysokości zadania. Gruziński skrzydłowy za sprawą 4. otrzymanej żółtej kartki w bieżącej kampanii opuści kwietniowy mecz z Zagłębiem Lubin.
Niedługo potem główkował Patryk Szysz, ale i wtedy skutecznie interweniował bramkarz z Kielc. Drużyna Jacka Zielińskiego zagrała ostatecznie na zero z tyłu, nie oddając już w końcowych fazach inicjatywy. W doliczonym czasie Rusyn zamarzył jeszcze o wpisaniu się na listę strzelców - niestety na próżno. Odważną decyzję sprzed pola karnego bez zawahania złapał wspomniany wyżej 22-latek.
Gdyńska Arka przegrała z Koroną Kielce 0:3. Kibice łudzili się, że przełamanie, które nastąpiło w Płocku, napędzi zawodników do podtrzymania dobrej serii. Na dobrych chęciach tylko się skończyło. Nie o taką powtarzalność chodziło... Na przerwę reprezentacyjną rozchodzimy się zatem w zdecydowanie, delikatnie ujmując, średnich, naburmuszonych nastrojach. Położenie w tabeli martwi coraz bardziej. 7 kwietnia wrócimy do ligowych zmagań. Arka podejmie przy Olimpijskiej Zagłębie Lubin.
Korona Kielce: Dziekoński - Rubezić, Soteriou, Resta - Długosz, Remacle (76' Gustafson), Svetlin, Pięczek - Davidović (84' Zwoźny), Błanik (70' Cebula), Stępiński (76' Antonin)
ARKA GDYNIA: Węglarz - Gojny, Szota (59' Zator), Marcjanik - Kubiak (46' Gaprindashvili), Sidibe (46' Nguiamba), Jakubczyk, Kocyła - Szysz, Gutkovskis (46' Rusyn), Kerk (80' Rzuchowski)
Bramki: 22' Pięczek, 24' Davidović, 44' Stępiński (K)